Uśmiechnąłem się tym swoim "firmowym" uśmieszkiem, którym raczę wszystkie piękne dziewczyny. Dokładnie przyjrzałem się jej.
- Clary - Powtórzyłem, jakby sprawdzając jak jej imię brzmi w moich ustach - Piękne imię. Ja jestem John, a mój towarzysz to Marcellus.
Nie odrywałem od niej wzroku, ale po chwili zgoniłem się za to, że flirtuję z nią, przecież jest sporo młodsza. Odwróciłem głowę, by spojrzeć na mego konia, który stał sobie spokojnie. W końcu ponownie obrzuciłem spojrzeniem dziewczynę - Cóż skoro już wiem że nie chcesz mnie zabić, może mi powiesz na co tak cierpliwie czyhasz?
< Clary? Brak weny >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz